Nie można przewidzieć momentu, w którym nasze życie wywróci się do góry nogami i staniemy przed trudnymi życiowymi wyborami. Najbardziej obawiałabym się więc, że stanie się to po 15-20 lub nawet 30 latach małżeństwa, kiedy o wiele trudniej jest zacząć wszystko od nowa. 10 oznak, że małżeństwo przeżywa kryzys Nie ma idealnie zgodnych rodzin, ani par jak z obrazka. Prędzej czy później miłość jak z bajki zmienia się w prozę życia. Kiedy pojawi się pierwszy kryzys w małżeństwie, to już kwestia indywidualna, niektórzy mówią, że pierwszy poważny kryzys pojawia się po 3 latach, a później jest już z górki, ale to nie reguła. Regułą za to jest to, że problemy się pojawiają i będą się pojawiały. Jak przetrwać kryzys w małżeństwie, a przede wszystkim, jak go rozpoznać i nie przegapić momentu, w którym da się uratować miłość? Jak rozpoznać kryzys w małżeństwie? Tych sygnałów nie ignoruj! Istnieje wiele różnych problemów, niektóre z nich są chwilowe, inne taki jak kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka związane są z całkowitą zmianą dotychczasowego życia, a jeszcze inne wynikają z poważnych dysfunkcji rodziny. Oto 10 oznak, że kryzys w małżeństwie to fakt: Osobne życie – masz wrażenie, że oddaliliście się od siebie? Żyjecie razem, pod jednym dachem, ale prowadzicie osobne życia, rzadko się spotykacie, Ty w pracy on/ona w pracy. Gdy przychodzicie do domu zajmujecie się własnymi sprawami, macie osobnych przyjaciół i coraz częściej odnosisz wrażenie, że stajecie się obcymi ludźmi? To oznaka, że przechodzicie poważny kryzys w związku małżeńskim. Brak rozmów lub płytkie rozmowy – kiedy ostatnio rozmawialiście o Waszych pasjach, marzeniach, o rzeczach ważnych, ale niekoniecznie dotyczących spraw bieżących, rodziny, dzieci itd. Często to właśnie z brakiem rozmów pojawia się kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka, gdyż wszystkie rozmowy i czynności skupiają się na domu i sprawach bieżących, a nie na tym co was interesuje. Brak wspólnych zainteresowań – czasami gdzieś po drodze okazuje się, że nie macie wspólnych tematów. Pasje, które Was łączyły wygasły lub zeszły gdzieś na dalszy plan i coraz częściej spędzacie czas osobno. To poważny znak, że dzieje się źle, a brak pasji może spowodować kryzys nawet w młodym małżeństwie. Mało seksu lub jego brak – seks w związku nie jest najważniejszy i nie powinien stanowić fundamentu rodziny. Niemniej jednak jest ważny, a spadek jakości życia intymnego, malejąca przyjemność, brak aktywności seksualnej itd. mogą być wskaźnikiem, że związek przeżywa kryzys, zwłaszcza jeżeli obniżenie libido nie wynika z przyczyn zdrowotnych. Narzekanie na partnera – jeżeli coraz częściej i coraz intensywniej narzekasz na partnera/partnerkę wśród znajomych, to wiedz, że dzieje się coś niedobrego. Okresowe wyżalenie się przed przyjacielem pomaga pozbyć się negatywnych emocji, jednak jeżeli Twój krytycyzm nieustannie się zwiększa i nie potrafisz mówić już o partnerze w pozytywach, to niestety jest to poważny objaw kryzysu w związku małżeńskim. Brak szacunku – szacunek w związku to podstawa. Można się kłócić, można się nie zgadzać, jednak jeżeli w tym wszystkim zachowane jest poszanowanie dla drugiej osoby, to można przetrwać kryzys w małżeństwie. Objawy takie jak lekceważenie, obwinianie, brak wsparcia, wypominanie, wyzywanie i tym podobne zachowania ranią obie strony i są powodem pogłębiania się negatywnych relacji pomiędzy partnerami. Brak zaufania – aby tworzyć udane małżeństwo musicie sobie ufać. Odrobina zdrowej zazdrości jest motywująca i dobrze działa, jednak przesada, całkowity brak zaufania, próby kontrolowania i ciągła podejrzliwość są oznaką tego, że związek wymaga naprawy. Aby uratować małżeństwo w kryzysie konieczna może być terapia par. Częste kłótnie lub ciche dni – w każdej rodzinie zdarzają się różnice zdań i kłótnie, a sam fakt niezgadzania się nie jest jeszcze oznaką kryzysu. Jednak jeżeli awantury pojawiają się coraz częściej, związane są z krzykami, wyzywaniem się, brakiem szacunku, a nawet przemocą, to oznaka, że w małżeństwie źle się dzieje. Przeciwieństwem są „ciche dni”, czyli okresy, gdy małżonkowie ze sobą nie rozmawiają. To nie wpływa pozytywnie na oczyszczenie atmosfery, a przedłużające się ciche dni mogą być powodem rozłamu rodziny. Nieuczestniczenie we wspólnym życiu – wolisz spędzać czas sam/sama we własnym towarzystwie lub ze znajomymi, a w domu jesteś tylko gościem? Unikasz konfrontacji, nie uczestniczysz w życiu rodziny i chyłkiem przemykasz pomiędzy pokojami? To nie wróży zbyt dobrze. Brak „Kocham Cię” – ostatni zwiastun tego, że pojawił się kryzys w małżeństwie. Drobnostka, ale jakże istotna. Kiedy ostatni raz wyznaliście sobie miłość? Kiedy powiedzieliście sobie „Kocham Cię”? Przetrwać kryzys w małżeństwie – to możliwe Przyjrzyj się uważnie swojemu związkowi. Ile z tych oznak dostrzegasz? Im więcej powyższych przesłanek jest spełnionych, tym problem jest poważniejszy. Należy szybko zareagować, być może uda się jeszcze uratować miłość. Zapraszamy na terapię rodzinną lub terapię par we Wrocławiu w Centrum Psychiatrii i Psychoterapii SUPER-ego. Wspólnie zidentyfikujemy przyczynę problemu i spróbujemy naprawić to, co z pozoru jest nienaprawialne; a jeżeli okaże się, że kryzys w związku małżeńskim zaszedł już za daleko, wskażemy możliwe ścieżki i rozwiązania.
\n kryzys w małżeństwie po 30 latach
W każdym związku zdarzają się wzloty i upadki, ciche dni kryzysy, ale dane naukowców są jasne. Pierwszy poważny kryzys zazwyczaj pojawia się około 40. roku życia, po 10 latach związku (np. małżeństwa). Częściej też dotyczy par, które mają dzieci. Z czego to wynika? Kryzys 40. roku życia
W ubiegłym roku do sal sądowych ruszyło ponad 20 tys. małżonków z kilkunastoletnim stażem. W najbliższych latach będzie ich więcej, bo słyszą: źle ci? Rozwiedź się. Dzieci podrosły, ruszaj na poszukiwanie szczęścia. I nikt nie podpowiada, co zrobić, żeby poszukać tego szczęścia w starym składzie. – Stare małżeństwa nie są sexi – ktoś rozmawiał za moimi plecami, kiedy stałam przed restauracją „Łóżko” w Jastarni i oglądałam wiszące w witrynie wystawowej zdjęcia małżonków z 50-letnim stażem. Obejrzałam się. Za mną stali dwudziestoparolatkowie. On i ona. Objęci. Po obrączkach na palcach sądząc, małżonkowie. W porównaniu z tymi na zdjęciach, z minimalnym stażem. – Co jest najlepszym klejem dla związku? – zastanowili się, kiedy zapytałam, na czym zamierzają zbudować wieloletnią i trwałą relację. – Namiętność i ciekawość siebie! Motyle w brzuchu na swój widok, to, że możemy ze sobą gadać godzinami… – A co jeśli, to wszystko się skończy? Co, kiedy motyle odlecą, różowe okulary opadną? Jak się wtedy ratować? Jak odbudować związek – dopytywałam. – A dlaczego miałoby się nam nie udać? – odpowiedzieli pytaniem. – My na pewno się nie rozwiedziemy! Jesteśmy jedyni w swoim rodzaju i nigdy tego sobie nie zrobimy! Bezpieczeństwo nie tak ważne Pewnie to samo powtarzało sobie ponad 65 tys. małżeństw, które rozpadły się w ubiegłym roku. Jedna trzecia z nich po kilkunastu latach małżeństwa. Te rozwody urodzonych w latach 70-tych to nic dziwnego, bo w pokoleniu wyżu demograficznego o wiele wyraźniej widać charakterystyczną dla naszych czasów zmianę koncepcji małżeństwa. I płynącą z tej zmiany dezorientację. – Moi rodzice mieli jasny podział ról w małżeństwie – usłyszałam od jednego z nich, urodzonego w 1972 roku. – Tata pracował, mama siedziała w domu i wychowywała dzieci. Nie wymagali od siebie nie wiadomo czego, jej wystarczało do szczęścia, że on nie pił i zarabiał na dom. On chwalił, że ona dobrze gotuje i urodziła mu zdrowych synów. Innymi słowy, małżeństwo było, jak trafnie nazywa to Esther Perel, autorka bestsellerowej książki „Kocha, lubi, zdradza” „umową na całe życie, z niewieloma możliwościami rozwiązania jej. Przysięgali na dobre i na złe, dopóki śmierć ich nie rozłączy. Na szczęście dla niektórych śmierć przychodziła wcześniej niż obecnie”. – Dzisiejsi małżonkowie w kryzysie i z kilkunastoma laty pożycia małżeńskiego mają o wiele trudniej. Kultura masowa wmówiła nam, że małżonek musi stać dla współmałżonka całym światem. Stare, dobre poczucie bezpieczeństwo i przynależność nie są już tak ważne jak przyjaźń, dobry seks, wspólne poznawanie świata i samych siebie, ciągły rozwój najlepiej w tym samym rytmie – usłyszałam od jednego z wieloletnich i w kryzysie. – Ale przede wszystkim, dziś w cenie jest bycie nieustannie uszczęśliwianym. Nie jesteś szczęśliwy? Szukaj tego gdzie indziej! I nie użalaj się nad sobą, tylko zabieraj manatki i ruszaj na poszukiwanie nowej relacji i nowych motyli w brzuchu. – Ale co zrobić, kiedy nie chcę szukać gdzieś indziej i innego? – usłyszałam od Joanny, którą spotkałam podczas obchodów Międzynarodowego Tygodnia Małżeństwa w Jastarni. – Gdzie szukać pomocy w ponownym scaleniu rozpadającego się, wieloletniego związku? Rynek odpowiada na tą dezorientację i zapotrzebowanie. Najczęściej, niestety, rosnącym w szybkim tempie rynkiem managerów od ratowania związków, czy domorosłych specjalistów do spraw relacji damsko-męskich. To tylko fragment artykułu o stanie małżeństw i specjalistów od ratowania związków. Całość przeczytasz w najnowszym wydaniu „Newsweeka” – już w kioskach i na Newsweek Plus
.